Losowy artykuł



- Dla tej przyczyny ja tu dziś przyszłam - z cicha mówiła dalej - żeby z panem Janem zobaczyć się i powiedzieć, że do grobowej deski wdzięczną panu pozostanę. Starzec,jakkolwiek się bał swych córek i był u nich takim samym pantoflarzem jak niejeden mąż u swej żony,tym razem jednakże ujął się za "smarkaczem ",a potępił "anioła stróża rodziny "i "inteligencją ". W kajucie kapitana wisiała prześliczna broń,dwie strzelby,para pi- stoletów,kordelas,róg z prochem,worek z kulami. Na wsi, lubo także strój i zabawa stanowiły główną osnowę mego życia, bywały jednak całe dnie ciszy, godziny rozmyślań. Niech potem przyjdzie jaki wybraniec. Wojsław głowę podniósł i usta rozwarł szeroko: - Klnę się wam, że zdrady w sercu nie mam - rzekł o niczym nie wiem. Słowa ojca więc zraniły mnie na razie, i to zraniły mnie w dziwny sposób, bo pod wpływem ich uczułem urazę nie do ojca, ale jakby do Hani; wkrótce jednak, mocą owego wewnętrznego oporu, jaki ma się tylko w latach młodzieńczych, wyrzuciłem je jak najdalej z duszy i na zawsze. Przez twoją świętą trwogę, przez twój krzyk żałosnej miłości niechaj bezpieczne będzie twe gniazdo małe! – Właśnie o to samo chciałem cię zapytać. Przez chwilę ruszając ramionami. Słowa Porzyckiego, wypowiedziane do niej nad stawem, kiełkują teraz z coraz większą siłą. Kupa młodych oficjerów pilnie się zasługiwała przy nawijaniu kordonków, podawaniu kłębuszków i rysowaniu ołówkami napisów. Dochodząc do kanapy ujrzała w nim odbicie postaci własnej w otoczeniu książek, sztychów, map i tablic. – I dlaczego wy za panem Kmicicem poszli? Dni całe i z największą prostotą moralnych pojęć. A gdy zbliża się Czas Końca, przebieram straszliwą formę niszczącego wszystko Czasu i niszczę cały wszechświat łącznie z wszystkimi żywymi istotami. Żydom, na których przecież liczyć musimy. I teraz zapłakała znowu, nie dla handlu przyjeżdża. Znalazło się tam łóżko z pościelą zupełnie czystą, z atłasową kołdrą, miękkimi piernatami i stosem haftowanych poduszek. Był gotów. Zdaje mi się to być dziwnym, że szanowni koledzy znaleźli w tym właśnie kamień obrazy. Nie czuć już było podrzutów, gdy sprężyste nogi odbijały się od zmarzłej ziemi: pławiła się w tumanach śniegowych jak w rozbujałej wodzie. Seweryn Gałęzowski z Paryża nie doszła.